O tym, że Francja w tych ciężkich dla Polski chwilach była natchnieniem dla powstańców, świadczą liczne artykuły zamieszczone na łamach „Gazety Rządowej” w końcowym okresie powstania [kościuszkowskiego]. Zwycięstwa francuskie nadal budziły głęboki podziw w społeczeństwie polskim. W szeregu współczesnych pism stwierdzono, że rewolucja francuska jest „dzisiaj obiektem polityki pryncypialnym, ruchem interesów europejskich”. Podkreślano, że Francuzi już od kilku lat prowadzą wojnę, „nic prawie nie stracili ze swego kraju, ale zdobyli wiele”. Zwracano uwagę, „że Francja na teatrze Europy najpierwsze ma miejsce. Rok czwarty, jak srogą toczy walkę przeciwko jawnej przemocy i przeciwko tajnej intrydze despotów na jej pognębienie spiknionych, a potęga jej, zamiast iżby przez długość natężonych sił osłabioną być miała, nowej coraz i większej mocy nabiera”.

Nie ulega wątpliwości, że echa sukcesów francuskich musiały być bardzo silne w całej Europie, skoro nawet jeden z czołowych polityków rosyjskich tego okresu, Fiodor Roztopczyn, w liście do Siemiona Woroncowa z 28 września 1794 r., podawał, że obecne sukcesy armii francuskiej przewyższają ich sukcesy z lat poprzednich. Wydaje się, że w takiej sytuacji faktycznie niełatwo było podjąć decyzję o wysłaniu armii rosyjskiej na Zachód.

Ówczesna prasa polska często zwracała uwagę na analogię między aktualnym położeniem militarnym Francji i Polski i nakazywała brać przykład z okupionych wielkim wysiłkiem całego narodu zwycięstw francuskich. Tak na przykład „Korespondent Narodowy i Zagraniczny” z 26 sierpnia 1794 r. podawał: „Podobnie działo się w początkach rewolucji z Francją, jako dziś z Polską naszą. Już się zdawało, że tamtą nową Rzplitą pochłoną rozdrażnieni łupieżcy. Szły przeciwko niej ogromne wojska, zagrażając tak dalece zburzeniem Paryża, że kamień na kamieniu zostać nie miał. Jako więc Francja nieprzyjaciół swych nęka i orężem przed sobą gani, tak męstwo nasze owych najezdników, co się chlubią, że nam niektóre własności nasze wydarli, spodziewać się pewnie można, że wkrótce zwalczy i zuchwałość zgniecie. Nie upadajmy więc na umyśle niektórych (jak bywa) w czasie wojny trafiających się przeciwnych wypadków, ale szkody swoje rozpominając z tym większą przeciwko napastnikom własność nam wydzierającym powstawajmy walecznością, im pomyślniejsza wkrótce dla nas zabłyśnie chwała”.

Henryk Kocój, Wielka Rewolucja Francuska a Polska, Warszawa 1987.

12524082_1046180802086114_7539568094775304330_n