Wspominając francuski Trybunał Rewolucyjny zazwyczaj przywołuje się osobę Fouquier-Tinville’a, osławionego prokuratora generalnego, który oskarżał w wielkich procesach politycznych. Józef Herman (ur. 1749), który piastował urząd przewodniczącego Trybunału Rewolucyjnego, pozostaje w cieniu zainteresowania. Obaj wraz z trzynastoma innymi oskarżonymi zostali zgilotynowani 7 maja 1795 roku. Martial Joseph Armand Herman pochodził z Arras, czyli z tego samego miasta, co Robespierre. Ojciec jego piastował urząd pisarza stanów prowincjonalnych Artois, a więc redagował głównie skargi deputowanych prowincji i był obdarzony przywilejem towarzyszenia ich przedstawicielom do Wersalu, gdzie król udzielał im posłuchania. Józef był jednym z dziesięciorga dzieci. W młodości Herman był religijny; wstąpił do seminarium duchownego, mając 21 lat został klerykiem, w 1780 r. miał nawet otrzymać święcenia kapłańskie. Porzucił jednak sutannę i zapisał się do palestry przy trybunale prowincji Artois. Pracował tam przez cztery lata i uzyskał nominację na zastępcę wiceprokuratora generalnego. Wolny czas poświęcał studiom agronomicznym, z sukcesami nawet, bowiem akademia w Arras nagrodziła jedną z jego prac o „Płodozmianie w prowincji Artois”.

Portrait_d'Herman_d'après_L'interrogatpore_de_Marie-Antoinette_de_Pierre_Bouillon

Gdy rewolucja zniosła dawny system sądownictwa i wezwano lud by obrał urzędników (sądownictwo nabrało charakteru ludowego, co wyrażało się nie tylko w formie czynnika ludowego w postaci ławy przysięgłych, ale przede wszystkim w obsadzaniu stanowisk sędziowskich w drodze wyborów. Warto przy tym pamiętać, że dotyczyło to sędziów we wszystkich instancjach, przy czym sędziowie musieli oczywiście mieć określony wiek i kwalifikacje prawnicze). Herman więc przyjął stanowisko przewodniczącego trybunału w Saint-Pol. Następnie został wybrany jednogłośnie do zgromadzenia municypalnego, któremu przez jakiś czas przewodniczył będąc jednocześnie prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Konstytucji. 12 października 1792 roku Herman poślubił swoją dwudziestosześcioletnią służącą, która był niepiśmienna i nazywała się Prudencja Foucquart. Małżeństwo to wywołało skandal i pogrążyło w smutku zacną rodzinę z której pochodził Herman. Mając więc trzydzieści sześć lat, Herman doszedł do najwyższych stanowisk, o jakich mógł marzyć niegdyś urzędnik u kresu swojej kariery dawnego systemu. Nie był przy tym ani zakłopotany z powodu swojego mezaliansu, ani też zbyt dumny ze swojego stanowiska. Herman nie przyjął ani karmanioli, ani czerwonej czapki (podobnie jak Robespierre czy Saint-Just), podobnie jak nie przybierał zuchwałej postawy ani porywczego tonu demagogicznych fanfaronów. Na sesjach sądowych stosował prawo, mimo iż bezlitosne, bez okrucieństwa, uprzejmie, ze spokojem, do tego stopnia, że podsądni byli i oczarowani i przerażeni. Powściągliwy i uprzejmy rewolucjonista wprawiał ich po prostu w zmieszanie.

FrenchRevolutionaryTribunal

W pewnym momencie otrzymał rozkaz od Komitetu Ocalenia Publicznego przybycia do Paryża. Robespierre, w następujący sposób pisał o swoim dawnym koledze z prokuratury w Artois: „Światły i uczciwy, zdolny do wykonywania najważniejszych zadań”. Herman przybył do Paryża i zajął miejsce przewodniczącego Trybunału Rewolucyjnego (28 sierpnia 1793 roku Konwencja zatwierdziła jego wybór) po niejakim Montane, który był jego przewodniczącym od chwili powołania trybunału ( Montane był człowiekiem Dantona i do tego był z południa kraju). Herman do pracy przystąpił niezwłocznie i oddał się jej bezgranicznie. Był znakomitym urzędnikiem, na niczym się nigdy nie potykał, otwierał posiedzenia Trybunału, zadawał pytania przysięgłym, odczytywał wyrok bez jakiejkolwiek oznaki wzruszenia, nigdy nie podnosząc głosu, z pewnego rodzaju lodowata uprzejmością, która aż do chwili zapadnięcia werdyktu łudziła jeszcze oskarżonych. Nawet Danton dał się zwieść, mówiąc do niego: „Szanuję cię, masz szlachetną duszę”. Praca urzędnicza w Trybunale pochłonęła go maksymalnie. Nie wiadomo gdzie mieszkał, listy adresowano: w Sądzie. Nie widywano go w bufecie. U Robespierre’a widziano go w ciągu tego czasu jedynie trzykrotnie. Zapisał się do klubu jakobinów i został przyjęty, ale nie pokazał się tam ani razu. Herman wykazywał również wstręt do nepotyzmu: odmówił awansu swojemu bratu, zatrudnionemu w administracji trybunału, przestrzegając go, że urzędnik „nie ma ani krewnych, ani przyjaciół”. Po zamachu stanu 9 termidora Herman był zupełnie spokojny. Czego miał się obawiać? Był wzorem patrioty, człowiekiem czystym i bezkompromisowym. 10 termidora spędził noc na wysyłaniu dekretów Konwencji, chcąc przyśpieszyć – wobec nieistnienia już władz miejskich, załatwienie trzydziestu siedmiu małżeństw i jedenastu rozwodów, które „wisiały”. Sam sznurował przesyłki, a następnego dnia został aresztowany. W więzieniu spędził 10 miesięcy bez skargi, w milczeniu, bez jakichkolwiek zabiegów w celu ratowania siebie. Wychodził z więzienia jedynie by zeznawać właśnie w procesie Fouquier-Tinville’a: zeznania jego były zwięzłe, w kilku słowach, nie obciążał nikogo. Wobec takiej postawy z ławy świadków szybko przeszedł na ławę oskarżonych i został skazany na śmierć przez zgilotynowanie.

Tribunal_révolutionnaire_04