Analiza całego dossier terroru w Nantes wydaje się być niemożliwa. Szacunki liczby utopionych wahają się od kilkuset do około dwudziestu tysięcy (ta ostatnia liczba jest nieprawdopodobna; oszacowanie najbardziej możliwe do przyjęcia mieści się w przedziale dwóch-pięciu tysięcy, a więc różnica jest i tak ogromna!). Sąd wojskowy Bignona skazał prawdopodobnie na śmierć co najmniej dwa tysiące sześciuset Wandejczyków, ale niektóre szacunki sięgają trzech tysięcy pięciuset. Między brumaire’em a pluviôsem zgilotynowano w Nantes dwieście osób, czyli średnio dwie osoby dziennie. Średnie jednak niewiele znaczą w tego rodzaju sytuacjach: zdarzały się dni, kiedy tracono kilkudziesięciu skazańców. Szacunki dotyczące liczby pośrednich ofiar terroru, zwłaszcza zmarłych w więzieniach, są jeszcze mniej pewne; trzeba je liczyć na tysiące: od stycznia do sierpnia 1794 roku pochowano 12 000 i trzeba było wykopać około tuzina nowych mogił zbiorowych. Niektórzy twierdzą, że represje wobec Wandejczyków cieszyły się poparciem dużej części ludności Nantes: „Wszyscy ci ludzie (jeńcy i uchodźcy wandejscy) chorowali na zaraźliwą biegunkę, która zapanowała w mieście. Dekrety stwierdzały wyraźnie: zabić wszystkich. Rozstrzeliwano ich. Ale martwi zabijali żywych. Zaraza nasilała się; w jeden miesiąc zmarło dwa tysiące nantejczyków. Nantes było bardzo rozdrażnione… Lud Nantes wołał, że całą tę Wandeę trzeba wrzucić do Loary. Dwie władze Nantes, reprezentant Carrier i Komitet Rewolucyjny, ostro ze sobą rywalizujące, obserwujące się i gotowe się wzajemnie oskarżać, gdyby jedna lub druga okazała najmniejszą oznakę pobłażliwości, były posłuszne furii ludowej, zastąpiły rozstrzeliwanie topieniem, które przybierało niekiedy postać „ślubów republikańskich”.

 

13417640_1130018040369056_57545279653537549_n

„Śluby republikańskie” w Nantes – nazywane też „ślubem rewolucyjnym” – polegały na tym, że przywiązywano pod pachy całkiem nagiego młodego mężczyznę i młodą kobietę i tak wrzucano ich do wody. Kaci rozbierali mężczyzn i kobiety i związywali ich, zupełnie nagich, po dwoje za ramiona i nadgarstki; następnie zmuszano ich do wejścia na statek i tam ogłuszano „wielkimi pałkami’, po czym spychano do Loary; nazywa się to „ślubem cywilnym”. Niekiedy przywiązywano starca do starej kobiety oraz młodzieńca do młodej dziewczyny; zostawiano ich całkiem nagich przez pół godziny w takiej pozycji; uderzano ich szablą w głowę i wrzucano do Loary. Te „śluby republikańskie” nie były jednak praktyką systematyczną, a wydaje się, że odosobnionymi przypadkami wokół których, ze względu na ich perwersję, narosły szybko istne legendy. Wszystkie bowiem opowieści o „ślubach republikańskich” opierają się na pogłoskach, nigdy na zeznaniach naocznych świadków lub wykonawców. Represje i rabunki terrorystyczne zdawały się domagać, by ofiary były koniecznie rozebrane i rzucane po dwoje do rzeki, aby śmierć kosiła mieszkańców Nantes wśród sprośności i perwersji.

 

Noyades_de_Nantes-Joseph_Aubert

 

Rzeka pełna trupów kojarzy się siłą rzeczy z noyades. Ich ujawnienie było jedną z wielkich chwil procesu przeciwko Komitetowi Rewolucyjnemu w Nantes. Noyades stanowiły kwintesencję potworności terroru nantejskiego. Akt oskarżenia przeciwko Komitetowi stwierdzał, że Trybunał posiada „materialne dowody tylko jednego zdarzenia tego rodzaju”, ale dodawał, że „mamy przyznanie się kilku oskarżonych, którzy nękani wyrzutami sumienia musieli stwierdzić, że było ich cztery do ośmiu”. Szacunki liczby noyades i utopionych będą się zmieniać na każdym posiedzeniu i przy każdym świadku: cztery tysiące zbójów utopionych i siedem tysięcy pięciuset rozstrzelanych w kamieniołomie Gigant; trzy lub cztery noyades, podczas których zginęło dziewięć tysięcy ofiar; „23 noyades i niezliczone ofiary”. Lamberty (agent Carierra) i Carrier podobno chełpili się swymi zasługami, twierdząc, że „dwa tysiące ośmiuset już przeszło przez wannę narodową”. Trybunał nie sili się sprawdzić tych danych, choćby przez skonfrontowanie świadków. Dla historyków te sprzeczne szacunki to problem niemal nierozwiązalny; dla współczesnych liczył się bardziej ogólny obraz i potworność zbrodni, widok tych galarów zatapianych razem z ładunkiem: kobietami i dziećmi, księżmi i „zbójami”.

 

13346441_1130015343702659_7243643162068757106_n