Marat nie podzielał ogólnej radości, jaka zapanowała po Święcie Federacji w dniu 14 lipca 1790 r. Późniejsze wypadki przyznały mu rację, ponieważ król Ludwik XVI na nowo wezwał na pomoc wojska cudzoziemskie. Ocenę ówczesnej sytuacji, dokonaną świetnie przez Marata, oddaje poniższy cytat.

„Powtarzam: jest szczytem szaleństwa twierdzić, że ludzie mający od dziesięciu wieków możność bezkarnego objadania, rabowania i uciskania nas, zdecydują się dobrowolnie, by być nam równymi: będą oni wiecznie przeciwko nam spiskować, dopóki nie zostaną wytraceni; a jeśli my nie pójdziemy tą drogą, jedyną, jaką nakazuje przemożny głos konieczności, nie będziemy mogli uchronić się od wojny domowej i od tego, że ostatecznie sami zostaniemy zmasakrowani”, Jean-Paul Marat, O powstaniu i dyktaturze („Przyjaciel Ludu” nr 177 z 30 lipca 1790 r.)

Fot. Lucien-Etienne Melingue (1841-1889), Marat, 1879.13267757_1124632574240936_6435149120349934268_n