O wpływie na rewolucję masonerii, za której emanację uważa się jakobinów, wiele mówiono zwłaszcza od chwili nachylenia się ruchu rewolucyjnego ku schyłkowi. Jeszcze dziś badacze historii masonerii wybuch rewolucji uzależniają od uchwał kongresów iluminatów w Strasburgu i w Wilhelmbadzie (1781 i 1782 r.), wzywających do podjęcia walki z monarchią i religią. Wkrótce potem nastąpiło ścisłe zespolenie sekty tajemnej iluminatów niemieckich z masonerią francuską za sprawą Ameliusa Bode, ucznia i następcy Waishaupta, i br. Buscha. Do lóż masońskich należeli i księża renegaci, jak Sieyès, Grégoire, Talleyrand i inni. Ponoć na ogólną liczbę członków stanu trzeciego w Zgromadzeniu Narodowym (605) większość (477) była masońska. Sam Mirabeau nawet przywiózł z Niemiec i przyczepił lożom francuskim pewne szczegóły rytuału masońskiego, choć otwarcie kpił z tych tajemniczych praktyk. Ale członkowie lóż byli na ogół zdaje się i z tej i z tamtej strony. Wprawdzie w pewnych kwestiach siła ataków masonerii się skupiła, ale na bieg wytyczny wypadków wpływu nie miała. To, że organizacja klubów rewolucyjnych, jakobinów czy kordelierów, oraz posiłkowych dlań stowarzyszeń późniejszych ludowych była wzorowana na lożach masońskich, stwierdzają nawet pisarze, niepodejrzani o wrogie stanowisko względem rewolucji.

A. Szelągowski, Rewolucja francuska 1789-1793, Lwów 1934.

1513847_1082069248497269_9060010618913455548_n