30 czerwca 1794 roku, na bruku paryskim, przy dawnej rogatce tronowej, ginie pod nożem gilotyny Polka, żona kasztelana kijowskiego, dziedzica Opola (Lubelskiego), Aleksandra księcia Lubomirskiego – Rozalia Aleksandra Lubomirska z Chodkiewiczów (ur. 16 września 1768 roku w Czarnobylu na Ukrainie). Aresztowanie Lubomirskiej, razem z dwunastu współobwinionymi o stosunki z emigracją, i inne przeciw rewolucyjne występki, nastąpiło z mocy uchwały Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego z dnia 19 kwietnia 1794 roku (30 Germinala, roku II).

Jedną z wersji o powodach skazania Lubomirskiej, podaje kasztelan Leon Dembowski w swoich pamiętnikach (1882). Według niego, księżna bawiła w Paryżu w czasie ścierania się Żyrondystów z Jakobinami. Wprowadził ją do salonu słynnej pani Roland, Mostowski, kasztelan raciąski. Książęca jej godność i zaprzyjaźnienie się z antagonistką Jakobinów stały się dla Robespierre’a powodem jej uwięzienia. Przyjaciele doradzić mieli wtedy nieszczęśliwej, by, ratując się, zeznała przed Trybunałem Rewolucyjnym, iż jest w stanie poważnym… co by, o kilka miesięcy, nim by się środki ratunku znalazły, życie jej przedłużyło.

Głównym powodem oskarżenia , uwięzienia i skazania Lubomirskiej było odnalezienie w papierach głośnej hrabiny Dubarry, kilku jej listów poufnych z 1793 roku, napomykających w wyrazach współczucia o losie osadzonej podówczas w więzieniu Marii Antoniny. Jeden z listów, przytoczony w urzędowych motywach dekretu potępiającego, posłużył sędziom jako ostateczny dowód, że Lubomirska, interesując się losem królowej, utrzymywała stosunki z rojalistami i zgromadzonymi na wschodniej granicy Francji siłami koalicji antyfrancuskiej. Między papierami, znalezionymi i zabranymi przy rewizji pałacyku hr. Dubarry, Louveciennes, znajdowały się dwa listy, z których jeden, pisany w dniu 6 lipca, bez daty roku, podznaczony był imieniem i nazwiskiem: „Alexandre Princesse Lubomirska”, drugi zaś niepodpisany i również bez daty, pochodził najprawdopodobniej z dnia 11 sierpnia 1793 roku, gdyż wzmiankował o słynnej uroczystości, która odbyła się w Paryżu dnia poprzedniego i miała wyobrażać zespolenie republikańskiej Francji w uczuciu i równości. Osnowa listów tych nasuwała domniemanie, o ścisłych stosunkach korespondentki z Dubarry, o jej współczuciu nad dolą królowej i o wzgardliwym traktowaniu „majestatu ludu”, ujawnionym w ironicznych półsłówkach, rzuconych pod adresem wszechwładnych panów ówczesnej Francji. Niezależnie od tych dwóch listów, znaleziono między papierami innej współobwinionej, pani Rosambeau, list bezimienny, pisany w dniu 11 grudnia 1789 roku z Nizzy, w którym również znajdowała się wzmianka o Lubomirskiej.

Lubomirska została aresztowana i osadzona w więzieniu Porte Libre. W dniu 21 kwietnia 1794 roku uwięzionych tam przeniesiono do Conciergerie i postawiono przed Trybunałem Rewolucyjnym, gdzie w przeddzień rozprawy publicznej, odbyto śledztwo przedwstępne, które miało posłużyć jako materiał do ułożenia aktu oskarżenia. Jak wynika z protokołu przesłuchania wyznaczono Lubomirskiej obrońcę z urzędu, w osobie obywatela Chauveau Lagarde. Specjalnością Legarda była obrona wszystkich głośniejszych kobiet, które stawały w czasie rewolucji przed obliczem Trybunału. Był on również obrońcą Karoliny Corday, morderczyni Marata, królowej Marii Antoniny, pani Roland i siostry króla Ludwika XVI księżniczki Elżbiety. Do stosunków z Dubarry przyznała się szczerze księżna Lubomirska, tłumacząc je pobudkami najniewinniejszymi, chęcią poznania świata artystycznego, który zbierał się w Louvciennes. Oskarżyciel publiczny Fouquier-Tinville, obwinił Lubomirską i kilka innych osób za spiskowanie przeciw ludowi francuskiemu i udział w intrygach i spiskach Kapeta, formowanych celem zniweczenia wszechwładztwa ludu, jego wolności i równości, drogą podniecania do wojny domowej i zbrojenia orężnego jednych przeciwko drugim.

Obrońca jej, Lagarde, nie silił się bynajmniej na wyszukiwanie pozorów niewinności obwinionej. Nie wyjaśnił sądowi jej pochodzenia, stanowiska w kraju rodzinnym, banalności treści listów, pisanych do Dubarry. Dla wszystkich swoich klientek miał już formułkę kilkunastowyrazową, którą stosował, acz bezskutecznie we wcześniejszych sprawach. „Zauważyliście sędziowie – wygłosił obrońca – z jaką szczerością zwracała się do was oskarżona w usprawiedliwieniu swych postępków! Okazała się ona niezmienną przyjaciółką prawdy, ponieważ oświadczyła, że nie chce ratować życia kosztem kłamstwa… Oto wszystko, cokolwiek mogę przytoczyć w jej obronie!” Dekret Trybunału z 22 kwietnia 1794 roku ferowany przeciw Lubomirskiej był dosłownym powtórzeniem aktu oskarżenia, począwszy od narzucenia obwinionej roli agenta przeciw rewolucyjnego, aż do treści inkryminowanych listów do Dubarry, w których dopatrzono się poszlaki spisku, podjętego celem uratowania Marii Antoniny. Lubomirska, pragnąć odroczyć choćby na czas krótki wykonanie dekretu, poszła za przykładem wielu skazanych poprzednio kobiet i oświadczyła przed sądem, że jest w stanie poważnym (w ciąży).

„Gazeta Wolna Warszawska” nr 8 z 1794 roku, donosiła o sprawie Lubomirskiej, zawiadamiała jednocześnie, o odroczeniu jej egzekucji. Miała zatem rodzina skazanej wiadomość o losie, jaki ją dotknął, i niewątpliwie zarządzić musiała środki ratunku, których echem zostało podanie o interwencji Kościuszki. Lecz w roku 1794 granice Francji szczelnie były zwarte, a choćby nawet była możność dostania się do Paryża, gdzie szukać można było pomocy i dostępu do Robespierre’a, gdzież znaleźć środek uchylenia dekretu ostatecznego, od którego żadna nie służyła kasacja?

Lubomirska wróciła do więzienia Conciergerie i poddana została obserwacji lekarskiej. Lekarzem w tym więzieniu był Polak, Józef Markowski, chirurg urodzony w 1758 roku w Pikowie na Ukrainie. Ulitowawszy się nad losem rodaczki starał się Markowski, ile można było, przedłużyć termin obserwacji lekarskiej i z jego to zapewne rozporządzenia, celem zapewnienia skazanej większych wygód, niż to było możliwe przy ówczesnym stanie tego więzienia, przeprowadzono księżnę Lubomirską do przytułku narodowego Trybunału Rewolucyjnego. Co ciekawe, dzięki opiece Markowskiego uratowała się skazana na śmierć Józefina de Beauharnais, wdowa po ściętym generale, którą, ze względu na domniemany stan macierzyństwa, oddano również pod obserwację lekarską. Stawszy się żoną Bonapartego, a następnie cesarzową Francuzów, zamianowała Markowskiego swoim lekarzem przybocznym. Dopiero w lipcu 1810 roku wrócił Markowski do kraju i objął katedrę chemii na wszechnicy krakowskiej. Zmarł w 1829 roku.

Sale kobiet w Hospice National oddzielone były od sal mężczyzn. Strażnik więzienny otrzymał surowy rozkaz pilnowania, by więźniowie obu oddziałów nie widywali się ze sobą. Trudniej było stosować owe zlecenie podczas spacerów wspólnym ogrodzie, przylegającym do zakładu, gdzie pozwalano więźniom w oznaczonych godzinach przechadzać się, i tam też, według pamiętników Doucet Sourigny, który współcześnie z ks. Lubomirską pozostawał w więzieniu, zdarzył się epizod romantyczny. Pomiędzy więzionymi w Hospice znajdował się młody książę, Karol August Godfryd La Tremouille, potomek jednej z najgłośniejszych rodzin Francji, piękny, według świadectwa źródeł, jak Apollo Belwederski. Przeprowadzony tu z Conciergerie, zajmował pokoik oddzielny, w korytarzu prowadzącym do wspólnego ogrodu. Między współtowarzyszami niedoli łatwo zawiązują się stosunki znajomości i przyjaźni. Piękność niezwykła ks. Lubomirskiej, jej osamotnienie w gronie ludzi obcych jej pochodzeniem i przekonaniami, obudziły w młodym La Tremouille współczucie dla nieszczęśliwej, które też przerodziło się w uczucie żywsze… Spotykali się w ogrodzie i podczas tych chwil przelotnych, zapalny młodzieniec wynurzył zamiar uratowania pięknej cudzoziemki… Umówioną już była chwila spotkania, ofiarowano nawet strażnikowi więziennemu dwa tysiące liwrów za milczenie, lecz obawa następstw przemogła… Prokurator Tinville otrzymał doniesienie o uknutym spisku. Wydał niezwłocznie rozkaz stracenia księcia i wyrok wykonano 27 Prairiala 1794 roku. Nie była to jedyna ofiara uczuć, wzbudzonych pięknością Lubomirskiej. Na szyi wicehrabiego Bossancourt, ściętego w dniu 29 Parairiala roku II, za udział w sprawie Admirała, tak zwanej konspiracji czerwonych koszul, znaleziono medalion z portretem ks. Rozalii…

29 czerwca 1794 roku, lekarze Noury i Enguchard, w asyście obywatelki Prioux sporządzili protokół następującej osnowy: „Niżej podpisani urzędnicy zdrowia Trybunału Rewolucyjnego, w asyście obywatelki Prioux, akuszerki, na zlecenie obywatela Dumasa, prezesa Trybunału, sprawdziliśmy dokładnie zdrowie Lubomirskiej, osadzonej w byłym arcybiskupstwie, celem przekonania się o jej stanie odmiennym, lecz żadnych w tej mierze symptomatów nie znaleźliśmy. Wskutek tego orzekamy, że w stanie odmiennym nie jest”. Tego samego dnia Trybunał postanowił, że dekret ferowany przeciw Lubomirskiej ma być wykonany w ciągu doby, za: Aleksander Kraushar, Ofiara terroryzmu. Legenda i prawda o tragicznym zgonie Rozalii z Chodkiewiczów ks. Lubomirskiej ściętej w Paryżu w roku 1794, Kraków 1897.13509149_1141038945933632_3764311182341353102_n

Fot. Anna Rajecka (1762-1832), Aleksandra Rozalia Lubomirska jako dziewczyna z gołębiem, 1789/1790.