W pierwszym okresie rewolucji prostytutki afiszowały się bez żenady, a ich liczba uległa zwiększeniu w porównaniu do lat poprzednich. Wpłynęły na to trudności aprowizacyjne, bezrobocie szerzące się wśród krawcowych, szwaczek i kwiaciarek, które straciły swą zamożną klientelę. Nie bez znaczenia był również fakt, że kobiety zaczęły uczęszczać do kawiarń i miejsc publicznych zgromadzeń, stały się mniej izolowane, a tym samym więcej napotykały różnych pokus i propozycji. Wyróżniano trzy kategorie: utrzymanki, kurtyzany i prostytutki. Pierwsze rzadko ukazywały się publicznie, posiadały własne mieszkania, w których umilały życie jakiemuś zamożnemu protektorowi. Kurtyzany obywały się bez stałych protektorów, miały mniej lub więcej wytworne buduary, ale chętnie same spacerowały po bulwarach lub uczęszczały do teatrów. Nieodzownymi akwizytami kokieterii Kurtyzany były zegarek, lorgnon i biżuteria. Trzecia kategoria, najuboższa i mająca najbiedniejszą klientelę, wałęsała się po ulicach w gromadkach lub pod opieką „mamuś” – stręczycielek. Ubrane były licho, obwieszały się fałszywymi klejnocikami. W 1790 r. wydano anonimową broszurę pt. „Taryfa dziewczyn z Palais-Royal, miejsc sąsiednich i innych dzielnic Paryża z ich imionami i zamieszkaniem”. Czytamy tam: „Jeśli masz 25 liwrów, to idź do pani Dupéron i jej czterech młodych przyjaciółek pod nr 33. Jeśli jesteś oszczędny, to idź do Victoriny, gdzie trzeba mieć 6 liwrów i dostanie się kieliszek ponczu”.
15355743_1276725289031663_6760345903414563682_n