Konwencja uchwaliła na wniosek Levasseura utworzenie trybunału kryminalnego nadzwyczajnego bez prawa apelacji i odwoływania się do trybunału kasacyjnego dla sądzenia wszystkich zdrajców, i kontrrewolucjonistów (na posiedzeniu 9 marca 1793 r.). Uchwała ta była podjęta pod presją nietylko tłumu, uzbrojonego, zawalającego trybuny i zagradzającego wejście, ale i w obawie jakiegoś wybuchu, który jednak tego dnia chybił (Jest charakterystyczne, że natychmiast po przejściu tej uchwały Danton postawił wniosek, napozór wielce humanitarny, a mianowicie, aby znieść karę więzienia za długi. Jeśli się przypomni, że przed rzeziami wrześniowemi kazano uwolnić aresztowanych dłużników, to okazuje się, iż Danton, doskonały znawca, jeśli nie inspirator tłumu, przeczuwał jakiś gotujący się wybuch). Tylko wieczorem tego samego dnia urządzono najście na redakcje pism żyrondystowskich, Kurjera Gorsas’a i Kroniki Condorceta, i zdemolowano je. W każdym razie żyrondyści przedsiębrali środki ostrożności i większość z nich nie zjawiła się na posiedzeniu dnia następnego. (…) Dyskusja na temat Trybunału nastręczała trudności prawne, dotyczące dwóch pytań: 1) czy ten trybunał ma składać się z przysięgłych, czy też być delegowanym przez Konwencję, i 2) czy Konwencja ma prawo wydzielać władzę sądową ze swego łona? Nastręczała się trudność podziału kompetencji i rozgraniczenia władz: prawodawczej, wykonawczej, a teraz i sądowej. Na wniosek Lindeta, trybunał miał się składać z dziewięciu członków, mianowanych przez Konwencję; żadna instrukcja formalna nie miała go obowiązywać: miał sądzić tych których oskarży dekret Konwencji, i miał ich pociągnąć do odpowiedzialności. Zbrodnie, które należały do jego kompetencji stanowiły: brak uczuć obywatelskich, lekceważenie lub niespełnianie czynności sobie powierzonych, usiłowanie wprowadzenia w błąd ludu przez zachowanie, a nawet wyrażanie swych opinji, w końcu stanowisko, zajmowane w czasie monarchji, które przypominało dawne prerogatywy, uzurpowane przez despotów.

Góra zażądała głosowania natychmiastowego nad tym wnioskiem. Vergniaud się sprzeciwił, mówiąc, że to będzie inkwizycja, gorsza od weneckiej. „Prędzej umrzemy, aniżeli się na nią zgodzimy” – powiedział. I istotnie była to już nietylko inkwizycja, ale i najbardziej fanatyczny kodeks do sądzenia, rachunek, zdawany już nie z czynów ale i z poglądów. W głosowaniu zmieniono warunek na członków Trybunału: zamiast wyznaczania ich z pośród Konwencji, wybór z posród obywateli, sędziów przysięgłych, wszystkich departamentów przez Konwencję.

Dyskusja się przeciągała, i przewodniczący Gensonné odracza ją, zamykając posiedzenie. Wtedy Danton wskakuje na trybunę i prosi, aby członkowie nie opuszczali swych miejsc. „Jako obywatele, woła, w chwili, kiedy sytuacja jest taka, że jeśli Miranda będzie pobity, co nie jest niemożliwe, to Dumouriez otoczony będzie musiał skapitulować, wy rozstajecie się, nie podjąwszy wielkich środków zbawienia publicznego!” Domaga się trybunału rewolucyjnego nietylko dla karania zdrajców, ale i dla bezpieczeństwa nawet wrogów wolności, aby ich sam lud nie ukarał, i aby ich wyrwać z rąk zemsty tego ludu. „Potrzeba, mówił, uratować Francję od spazmów anarchji, potrzeba umocnić i ustalić republikę… Tchórzostwo zabija, odwaga ratuje”. Domaga się uchwał o trybunale i władzy wykonawczej na tem samem posiedzeniu. Kiedy Danton w swem przemówieniu przywodził na pamięć dni wrześniowe, wołając: „Wyrwijcie niewinnych z rąk morderców!”, odezwały się głosy: „Dni wrześniowe!”. Natychmiast ogłoszono posiedzenie nocne. (…) Tak został uchwalony w nocy z 10 na 11 marca trybunał kryminalny nadzwyczajny, późniejszy tzw. trybunał rewolucyjny. Przyjęto zasadę sądów obywatelskich czyli przysięgłych. Jury miało być obierane z łona sekcyj, na prowincji z departamentów. Później trybunał ten paryski stał się ogólnym, dokąd przysyłano wszystkich przestępców politycznych z całego kraju. Zasada, że niema nad ten trybunał nic wyższego, a więc że sąd ten był bez apelacji i kasacji, utrzymała się. Materjału oskarżającego dostarczały komitety rewolucyjne. Był to trybunał ściśle polityczny dla ścigania spisków i kontrrewolucji. Formuła jego oskarżania była zawsze jedna i ta sama: że chce się obalić republikę i przywrócić królestwo.

To było wielkie zarządzenie rewolucyjne, które miało ratować republikę od jej wrogów wewnętrznych, a o którym wyraził się najlepiej główny mówca Żyrondy, Vergniaud, rysując zawczasu obraz, jaki ta instytucja w dalszym biegu swego rozwoju zatoczy: „Należy się obawiać, iż rewolucja, jak Saturn, pożre po kolei wszystkie swoje dzieci i zostawi jedyny płód, a nim jest despotyzm ze wszystkiemi objawami mu towarzyszącemi” (w mowie na posiedzeniu 13 marca 1793 r.).

Adam Szelągowski, Rewolucja francuska 1789-1793, Lwów 1934.

12651197_1055951931109001_2969268951259347529_n

Fot. Pozwolenie na widzenie w więzieniu Opactwa, wydane przez Trybunał kryminalny, nadzwyczajny i rewolucyjny, ustalony w Paryżu na mocy prawa z dnia 10 marca 1793, w drugim roku republiki.