St. Just był w oczach wielu ludzi doskonałym uosobieniem ideałów rewolucyjnych, tak jak je ujmowano w latach 1793-4. Jak Francja – wyrzekł się swej lichej przeszłości: gdy ukochana jego przybyła za nim do Paryża w r. 1792, odmówił jej przyjęcia. Jak rewolucja – był młody, przystojny, pewny siebie i surowy. Jak terror – był uważany za nieubłaganego i gotowego posłać najlepszego druha na gilotynę. Gdy Charles Nodier odwiedził go w Strasburgu w r. 1794 był tak przerażony, że „serce waliło mu jak młotem, a nogi uginały się pod nim”. „Stał tyłem do mnie – mówi Nodier – i przeglądał się w zwierciadle, wiszącym nad kominkiem, wiążąc sobie równocześnie przy świetle dwóch świec z niezwykłą starannością wysoki i masywny krawat; głowa jego była osadzona w tym krawacie – według szyderczego wyrażenia Camille’a Desmoulinsa – jak Duch Św. w monstrancji. St. Just – mówi Nodier – nie był tak przystojny, jak na swych portretach: podbródek jego uwydatniony przez krawat, był zbyt szeroki, brwi zbyt proste; gdy je marszczył, zbiegały się prawie; cerę miał bladą i niezdrową, a jego pięknym myślącym oczom zadawały kłam delikatne i zmysłowe wargi. Miał jednak wspaniałą, posągową prezencje. Wiążąc krawat dyktował sekretarzowi – w sposób lakoniczny aż do brutalności – rozkazy, postanowienia i wyroki, od których nie było odwołania. Mam wrażenie (mówi Nodier), że słyszę jeszcze, krótkie, donośne i wibrujące dźwięki, które padały z ust tego przystojnego młodzieńca, jakby stworzonego przez naturę na kochanka lub poetę. Dreszcz mnie przejmuje, ilekroć sobie przypomnę raz po raz powtarzany, straszny wyraz „śmierć”, który wieńczył jak żądło skorpiona wszystkie jego enuncjacje”. Ktoś inny, współczesny St. Justowi, mówi o jego „średnim wzroście, dobrym zdrowiu, mocnej budowie, dużej głowie, gęstej czuprynie, cerze żółciowej, małych i wesołych oczach (wygląda to na odwrotność tego, co mówi Nodier), pogardliwym sposobie wyrażania się rysach nieprawidłowych i surowych, głosie mocnym, dość powściągliwym spojrzeniu, zazwyczaj niespokojnym; posępnym głosie człowieka roztargnionego i nieufnego i niezwykłym chłodzie w mowie i obejściu”. Jeden z jego portretów przedstawia go w błękitnej kurtce zapiętej z przodu na złoty guzik, z bardzo wysokim kołnierzem z tyłu”, współzawodniczącym godnie z dużym białym krawatem”, podpierającym mu podbródek. Twarz jego cechuje „sztywność i nietolerancyjna duma człowieka, który sam przeobraził się wewnętrznie i pokutuje życiem cnotliwym za grzechy młodości”.st-just_08 (1)