Według Rousseau, chociaż ludzkość, wyszedłszy ze stanu pierwotnego, straciła czystość moralną i szczęście, skoro jednakże wstąpiła w stan kultury, musi w nim pozostać. Idzie tylko o to, ażeby jej organizacja możliwie odpowiadała prawom przyrodzonym. Czyli trzeba „znaleźć taką postać stowarzyszenia, która by broniła i popierała całą siłą ogółu osobę i dobrego każdego uczestnika i w której każdy, jednocząc się ze wszystkimi, podlegałby tylko sobie i pozostawał równie wolny, jak przedtem.” To znakomicie postawione zagadnienie usiłuje Rousseau rozwinąć w „Umowie społecznej”, która dla niego nie jest – jak mylnie mniemano – faktem historycznym, spełnionym gdziekolwiek i kiedykolwiek, lecz teoretycznym określeniem najlepszego ustroju społecznego. W tym układzie człowiek oddaje ogółowi całą swoją wolność naturalną, a otrzymuje w zamian obywatelską.

Aleksander Świętochowski, Utopie w rozwoju historycznym, Kraków 1910.

11960002_1097968500240677_1623456355397786594_n