Historia Ludwika XVI poucza, jak wielką rolę w systemie rządów autorytatywnych podminowanych kryzysem grają talenty elity rządzącej i przede wszystkim samego władcy, ich dojrzałość, wyobraźnia, umiejętność podejmowani decyzji z jednoczesnym przewidywaniem, co będzie w trzecim i czwartym ruchu. „Ludzie dziwią się niekiedy, że historycy tak bardzo się rozwodzą nad niektórymi jednostkami zajmującymi ważne miejsca i zapominają o ogromnej masie pozostałych. Rzut oka na wpływ tych jednostek w całości życia narodu usprawiedliwia historyka”. Tak pisał ksiądz Véri na kilkanaście lat przed rewolucją. Oczywiście wielkie społeczne transformacje mają przyczyny głębokie, niezależne od „ważnych jednostek”. Gdy zaś „ważne jednostki” nie potrafią zrozumieć tych procesów, na scenę występuje nieuchronnie „ogromna masa pozostałych”.

Hrabia d’Allonville twierdził, że jedyną winą Ludwika XVI było to, iż został on królem. Wyniósł go wadliwy, anachroniczny system rządzenia, którego nie potrafił zreformować; zmiażdżył go zaś żywioł wydarzeń, których znaczenia nie pojął i do których nie umiał znaleźć politycznego klucza. A przecież miał szanse wpłynąć na ich bieg.

Wolno współczuć losowi tego przeciętnego człowieka, dobrego ojca rodziny, władcy pozbawionego demonicznych wad i wybitnych zalet. Prawa sukcesji dynastycznej odebrały mu szanse powodzenia na miarę jego możliwości. Mógł być przecie bardzo dobrym kartografem, zegarmistrzem albo ślusarzem.

J. Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław 1983.

louis-xvi