Niezaprzeczalnie największym marnotrawcą dochodów narodowych w czasach poprzedzających rewolucję francuską był dwór królewski. Osobista służba królowej Marii Antoniny liczyła 496 osób, brat króla, książę Orleański, źle zresztą widziany na dworze, miał w swym orszaku 274 osoby, dwór żony brata królewskiego, hrabiego d’Artois liczył 239 osób itd. itd. Każdy członek familii królewskiej miał własne otoczenie reprezentacyjne. Sama tylko gwardia przyboczna sięgała 10 000 ludzi, czyli była niewiele mniejsza niż całe wojsko Rzeczypospolitej w niektórych latach XVIII w. Właściwy dwór króla dzielił się na dwór cywilny i wojskowy.

Ludwik XVI, choć na ogół zdawał sobie sprawę z rozrzutności swego dworu, nie umiał nad nią zapanować. Taki stan rzeczy miał już zresztą swą wieloletnią tradycję; obok nienasyconych w walce o synekury dworaków, wydatki dworu, zawsze zadłużonego i niepunktualnego w spłacaniu wierzycieli, wzrastały w wyniku zdzierstwa dostawców. Oto charakterystyczny obrazek: Ludwik XVI wyruszył na spacer nową karocą wraz z księciem Choiseul, któremu zaproponował, by zgadł, ile ten nowy nabytek kosztuje. Choiseul rzekł: „Ja zapłaciłbym za nią 6 000 franków, więc Waszej Królewskiej Mości policzono zapewne 8 000. – Nie 8 000, ale 30 000 – odparł król.”

Za Ludwika XVI koszty utrzymania psów królewskich wynosiły rocznie 53 412 liwrów,czyli tyleż franków.

Większość pieniędzy z listy płac dworu zgarniali oczywiście arystokraci, których funkcje wymagały zazwyczaj spełniana jedynie miłego obowiązku – pobierania wynagrodzenia. Camille Desmoulins, głośny później dziennikarz rewolucyjny, atakując dwór królewski na początku rewolucji pisał na ten temat: „… widzę tam na liście płac pewnego księcia niemieckiego, który pobiera ich cztery: pierwszą i drugą jako pułkownik za zasługi, trzecią i czwartą za niepełnienie obowiązków pułkownika.” Wszystkich jednak, z braćmi królewskimi włącznie (hrabia d’Artois przykład w wieku lat 25 miał 20 mln długów), prześcignęła swym zamiłowaniem do zbytku Maria Antonina, żona Ludwika XVI. Ją to paryska ulica jeszcze na długo przed rewolucją przezwała „Panią Deficytową”, Madame Déficit.

Pieniądze na szaty przetykane złotem i srebrem, na wspaniałe karoce, iluminacje, korowody szły z podatków oraz pracy całego narodu. System podatkowy monarchii francuskiej, w całym swoim zróżnicowaniu i skomplikowaniu, miał jedną ogólnie respektowaną cechę: im wyższe było stanowisko i im większy dochód przedstawiciela uprzywilejowanego stanu, tym mniejsze płacił podatki.

Stanisław Salmonowicz, Francja pod jakobińską gwiazdą. Szkice z dziejów rewolucji francuskiej, Warszawa 1966.

12359944_1031022960268565_7136070856399267001_n