Polityka Dyrektoriatu wywołała niezadowolenie obywateli wierzących, polecił bowiem obalać krzyże, zakazał procesji i pielgrzymek, sprzedawał kościoły, w których nie odprawiano regularnie nabożeństw. Polityka ta pchnęła w szeregi nieprzejednanych wrogów Dyrektoriatu księży skłonnych nawet do uległości. Wprowadzając zamęt do wszystkich zwyczajów, kalendarz rewolucyjny zniechęcił także obojętnych. Dyrektorianie, którzy nie byli wcale tak gwałtowni, jak terroryści, stali się równie nienawistni społeczeństwu.

Postępowaniem swym utrudnili dechrystianizację odbywającą się samorzutnie. Wprawdzie wierzący dawali publicznie wyraz swoim przekonaniom religijnym, a ciężkie czasy przyprowadzały z powrotem na łono kościoła ludzi chwiejnych, którzy – jak zawsze w podobnych wypadkach – szukali w kościele podpory moralnej albo pociechy, ale w samym ludzie wytworzyła się teraz pewna mniejszość zażartych wrogów duchowieństwa, które znajdowało się w takim stanie, że jego przyszłość zdawała się niepewna, Pozbawione środków materialnych, zmuszone częściowo do pełnienia swoich obowiązków potajemnie i do ciągłych zmian miejsca pobytu, duchowieństwo nie miało nowych adeptów; już niezbyt liczne, składało się w dużej mierze z księży starszych, którzy nie mieli następców. Praktyki religijne stawały się więc coraz rzadsze, katechizacja dzieci była częstokroć niemożliwa; zanikła tradycja. Ponadto rozłam wśród samego duchowieństwa zrobił mu wile złego. Kościół konstytucyjny,porzucony przez Republikę, istniał ciągle, chociaż osłabiony na skutek odejścia wielu księży, ich małżeństw, odwołania przysięgi, która złożyli na konstytucję. Miał jeszcze 44 biskupów, najsłynniejszy z nich Gregoire; w roku 1797 biskupi francuscy zwołali sobór narodowy; księża byli liczniejsi, niż to się zwykle podaje: w departamencie Sarthe, kraju szuanów, naliczono 122 księży konstytucyjnych, a blisko 200 papistów. Księża ci mieli swoich zwolenników: w Sedanie 3/4 ludności pozostawało przy kościele konstytucyjnym. Nie należny zapominać, że najważniejszą sprawą dla wielu ludzi było istnienie religii: niezależnie od swoich predylekcji godzili się na księży konstytucyjnych z braku innych. Dlatego właśnie dechrystianizacja przeprowadzona w roku II była błędem politycznym; dlatego także Dyrektoriat powinien był oszczędzać księży, którzy związali swój los z losem rewolucji. Duchowieństwo rzymskie zwalczało ich bezwzględnie, ale było także podzielone. Księża oporni, których organem były Annales ecclesistiques księdza Boulogne, potępiali zazwyczaj księży uległych, z których najsłynniejszy był sulpijanin Emery; mieli oni także swoje pismo: Annales religieuses księdza Sicarda. Zaatakowali przede wszystkim „nienawistników” (haineux), tj. tych, którzy zgodzili się na złożenie przysięgi nienawiści do monarchii; w departamencie Sarthe połowa księży rzymskich złożyła tę przysięgę; wprawdzie połowa „nienawistników” odwołała przysięgę, ale sytuacja wcale się nie wyjaśniła. Z dala od biskupów, którzy po większej części przebywali na emigracji, gdzie wielu żyło z subsydiów angielskich, duchowieństwo przyzwyczajało się do niezależności i często podporządkowywało interes kościoła swoim przekonaniom rojalistycznym. Duchowieństwo katolickie rozprzęgło się, a jednocześnie topniało. Uprawiając politykę obojętności religijnej Dyrektoriat mógłby liczyć na czas.

knevisn_15