Rząd drugiego Dyrektoriatu (1797-1799), jak nazywają go historycy, uchodził za dyktaturę nie tylko dlatego, że był rządem „rewolucyjnym”, wprowadzonym z pogwałceniem konstytucji, ale także, a może nawet raczej dlatego, że dnia 18 fructidora (4 września 1797 r.) rozpoczął się nowy terror.

Nie przywrócono trybunału rewolucyjnego a Bailleul daremnie proponował stworzyć specjalny trybunał, któremu by podlegały wszelkie akty konspiracyjne. Nie mogło przecież być mowy o przekazaniu tych spraw do Sądu Najwyższego, zbyt powolnego i niezupełnie pewnego; w potrzebie uciekano się do sądów kryminalnych ale te organy wymiaru sprawiedliwości nie były pewne. Każda dyktatura i terror będący jej uzupełnieniem wymagają jurysdykcji wyjątkowej. Już podczas procesu buntowników z obozu Grenelle Dyrektoriat zwrócił się do jurysdykcji wojskowej; do kompetencji tego sądu, którym posługiwano się często w roku II, należały nadal sprawy emigrantów i deportowanych. Zamieszki, które miały miejsce po 18 fructidora, pozwoliły znacznie rozszerzyć zasięg jurysdykcji wojskowej.

Dyktatura Dyrektoriatu, podobnie jak każda dyktatura, była ustrojem policyjnym. Przywrócono obowiązek posiadania paszportu. Ciało Prawodawcze zezwoliło na rewizje w mieszkaniach prywatnych dopiero w messidorze roku VI, i tylko przez jeden miesiąc, ale władze administracyjne obchodziły się doskonale bez tego zezwolenia; urządzano także obławy na wsi.

Zgodnie z konstytucją Dyrektoriat miał prawo zarządzić w drodze administracyjnej aresztowanie osób podejrzanych o udział w spisku; prawa tego nie mieli natomiast ani jego komisarze, ani władze departamentalne czy municypalne; mimo to dokonywano aresztowań za zgodą albo i bez zgody ministra policji. Ułożono listy osób podejrzanych, które ewentualnie należało uwięzić; po pewnym dłuższym czy krótszym czasie więźniów wypuszczano, częstokroć bez przesłuchania.

Tajemnica korespondencji nie była bardziej respektowana niż wolność osobista. Wolność prasy została oficjalnie zawieszona; cenzurę prewencyjną przywrócono dopiero w roku VI, ale minister policji rozkazał sporządzić spis wszystkich periodyków i opierając się na jego raportach Dyrektoriat zamknął bardzo dużo pism; 27 frimaire’a roku VI (17 grudnia 1797) np. zamknięto ich szesnaście. Co prawda, zaczynały natychmiast ukazywać się na nowo pod zmienioną nazwą, ale zmuszone do wielkiej ostrożności stały się zupełnie bezbarwne; wielu redaktorów zresztą podlegało deportacji ogłoszonej 22 fructidora.

Konfiskowano również książki. W przypadku teatrów, to w kwietniu 1798 roku z inicjatywy Audouina Rada Pięciuset zaproponowała dać Dyrektoriatowi prawo ingerencji do spraw widowisk teatralnych. Lamarque protestował przeciw temu nowemu wzrostowi kompetencji władzy wykonawczej, ale zażądał wydania ustawy, która by ustaliła liczbę teatrów i narzuciła im mnóstwo ograniczeń. Rada Starszych odrzuciła rezolucję Rady Pięciuset, która jednak nie zainteresowała się projektem Lamarque’a, wobec czego w tej dziedzinie samowolnie rządziła policja. W styczniu 1799 r. Administracja Centralna departamentu Sekwany zażądała, by teatry komunikowały jej swój repertuar i przysyłały wszystkie nowe sztuki.

Terror Dyrektoriatu był wymierzony szczególnie w dwie kategorie obywateli: w emigrantów wraz z ich krewnymi i w księży.

Sprawa emigrantów była jasna, ale sami członkowie Rad sygnalizowali kilkakrotnie, że represje bywają niekiedy zbyt surowe. Lista emigrantów zawierała mnóstwo błędów. Dyrektoriat miał prawo wpisywać nowe nazwiska, skreśleń natomiast dokonywał z nieprawdopodobną wprost powolnością. Mimo to przeciwstawił się złagodzeniu ustawy z 19 fructidora zapewniając, że w sprawach spornych trybunały odkładają wydanie wyroku aż do decyzji administracyjnej. Prawdą jest rzeczywiście, że komisje wojskowe działały z rozwagą i że administracje lokalne interweniowały nieraz w obronie oskarżonych. Komisje wojskowe wysłały jednak na rozstrzelanie co najmniej 160 osób, w tym kilka kobiet, głównie w roku VI w południowo – zachodnich dzielnicach kraju. Należy do tego dodać wyroki skazujące, których liczba nie jest znana, wydane przez trybunały cywilne.

Sytuacja księży była mniej wyraźną od sytuacji emigrantów. W grudniu Chollet złożył interpelację w Radzie Pięciuset a temat ustaw z roku 1792 i 1793, uważanych nadal przez niektórych za prawomocne. Chollet zaprotestował przeciw ewentualnemu karaniu śmiercią deportowanych, którzy powrócili do kraju, i posunął się znacznie dalej proponując, by od księży, nawet opornych, wymagano tylko przysięgi nienawiści do monarchii. Nic jednak w tej sprawie nie osiągnął. Kiedy w roku VII Briot zażądał, by wszyscy deportowani zostali uznani za emigrantów, propozycja jego została odrzucona. Można z tego wyciągnąć wniosek, że praktycznie biorąc, Rada Pięciuset potwierdziła zmianę kary śmierci dla deportowanych, którzy powrócili do kraju, na deportację do Gujany. Zresztą w roku VII minister policji Duval zaznaczył w okólniku, że deportowani, którzy powrócili do kraju, podlegają jedynie deportacji do Gujany. Na nieszczęście dla nich władze w wielu wypadkach wpisały deportowanych na listy emigrantów, wobec czego 41 zostało straconych. Wielu innych mógłby spotkać ten sam los, ale komisje wojskowe wydawały wyroki uniewinniające albo przynajmniej się wahały, a władze administracyjne zapytane o zdanie odpowiedziały w licznych wypadkach, że deportowany, który opuścił Francję chcąc pozostać w zgodzie z prawem, nie może być uważany za emigranta. Księża, którzy złożyli przysięgę, mogli być deportowani do Gujany na mocy zarządzenia Dyrektoriatu. Groziło to przede wszystkim tym spośród nich, którzy odmawiali teraz złożenia przysięgi nienawiści do monarchii. Obowiązek wydawania osobnego zarządzenia w stosunku do każdego obywatela stanowił tylko pozorny hamulec dla rządu. W stosunku do księży belgijskich nie przestrzegano go wcale. Zostali skazani wszyscy razem w liczbie 9 234. W innych dzielnicach Republiki ten sam los spotkał od 1 700 do 1 800 księży. Bardzo niewielu skazańców odpłynęło jednak do Gujany. Kalecy starcy po sześćdziesiątce zostali zamknięci w więzieniu. Życie internowanych na wyspach i więźniów było bardzo ciężkie i śmiertelność wśród nich wyjątkowo duża.

Wprowadzony w życie 18 fructidora terror Dyrektoriatu mierzył w rojalistów i był dosyć skuteczny. Grupy (bandy) rojalistów grasowały nadal na wsi i nie łatwo było ich odróżnić od prawdziwych opryszków. 18 stycznia 1798 r. nowa ustawa wyjątkowa przekazała kompetencji komisji wojskowych – pozostawiając jednak śledztwo władzom cywilnym – napady bandyckie podlegające karze śmierci, jeśli brało w nich udział więcej niż dwie osoby.

W roku 1798 wysunięto wniosek obowiązkowego noszenia kokardy, gdyby ta propozycja przeszła, wzrosłaby niewątpliwie liczba podejrzanych. Pojawił się pomysł wysiedlenia z Republik całej szlachty. Wniosek zgłoszono 24 września 1797 r. w Radzie Pięciuset. Każdy szlachcic traci prawo obywatelskie, chyba że uzyska naturalizację na tych samych warunkach, co cudzoziemiec. Przewidziane były wyjątki dla tych, którzy oddali usługi Republice. 29 listopada wydano ustawę w sprawie pozbawienia szlachty praw obywatelskich. Jednak aby ustawa ta mogła wejść w życie, należało zdecydować, jak będą ustalone wyjątki, a Ciało Prawodawcze nie zrobiło tego nigdy. Toteż wypadki stosowania tej ustawy przeciw szlachcie wydają się ogromnie rzadkie.

Terror Dyrektoriatu był niezbyt krwawy, a przede wszystkim znacznie zręczniejszy od terroru jakobinów i godził tylko w pewne, dobrze określone kategorie obywateli. Masy ludności nie czuły się jednak nigdy tak zagrożone, jak przez ustawę o podejrzanych. Poza tym represje miały charakter oficjalny. Nie przywrócono komitetów rewolucyjnych, których działalność – skuteczna, bo członkowie komitetów znali z najdrobniejszymi szczegółami miejscowe warunki – utorowała drogę nienawiści i nadużyciom, a zarazem zasiała w całym kraju ziarna wiecznej niezgody. Żadna nowa ustaw nie zaostrzyła terroru, dopóki tajemne konszachty rojalistów z mocarstwami obcymi w roku VII nie rozpętały wściekłości. Od sierpnia 1798 roku nie wywieziono nikogo do Gujany, zaś od marca 1799 nie stracono ani jednego emigranta.

Napoleon Bonaparte, który prowadził zawsze podwójną grę, był niezadowolony, że 18 fructidora nie dał mu dostępu do władzy. Wydawał się tak zniechęcony i skłonny do wycofania się, że Dyrektoriat musiał wysłać do niego Botota, sekretarza Barrasa, i pozwolić, by zawarł po swojej myśli myśli pokój w Campo-Formio. Bonaparte przybył z Włoch przez Szwajcarię do Rastattu na negocjacje z Cesarstwem, po czym udał się do Paryża, gdzie uroczyście został przyjęty 20 frimaire’a roku VI (10 grudnia 1797). Zachowywał się ozięble i wyniośle. Na przemówienie Barrasa odpowiedział słynnym zdaniem: „Kiedy szczęście ludu francuskiego będzie się opierało na najlepszych prawach organicznych, cała Europa uzyska wolność”. Mimo to w ciągu następnych miesięcy zasięgano jego rady w sprawach polityki zagranicznej, i Bonaparte bardziej niż ktokolwiek inny utrzymywał Republikę na tej drodze, na której znalazła się głównie za jego sprawą.

12046650_995154930522035_179673960647051012_n